Spójrz na miasto jak na wielką planszę do gry. Setki miejsc, tysiące obiektów, dziesiątki tysięcy osób. Atmosfera rywalizacji wypełnia szare ulice i wlewa się do budynków, jednak tylko nieliczni wiedzą jak grać - czy jesteś wśród nich? Nadchodzi kolejna odsłona projektu Urban Playground! Po długich miesiącach oczekiwania, w niedzielę 16 marca 2008 spotkamy się ponownie. Niestety, będzie to już przedostatnia rozgrywka. Aby wejść do gry, zjaw się pod mostem Śląsko-Dąbrowskim (tym, który łączy Stare Miasto i Starą Pragę), nad samą wodą, po lewej stronie Wisły i równo o godzinie 14:00 i wypatruj człowieka w białym kombinezonie. Hasło wprowadzające, które trzeba podać na starcie, brzmi "Musimy spróbować". Jak widać, tym razem Urban Playground rozpocznie się znacznie wcześniej niż zwykle, ale nie będzie to jedyny element zaskoczenia. Już teraz rozpocznij przygotowania, ćwicz ciało i umysł, kompletuj sprzęt, który może przydać się podczas rozgrywki, bo nigdy nie wiesz, co czeka cię na planszy. Ile miejskich Gangów stanie tym razem do walki o zestaw niezwykłych słów? Przekonamy się już niebawem. Pamiętaj! Miasto to gra.       - Możemy sobie pogratulować sukcesu, przyjacielu – powiedział Miejski Negatyw i wręczył Plutonowi wysoki kieliszek do szampana wypełniony zielonym płynem.       - Dziękuję – odpowiedział Pluton. – Ale nie rozumiem.       - Zdrowie tego miasta – wykrzyknął Miejski Negatyw, uderzył swoim kieliszkiem o kieliszek Plutona i spojrzał przed siebie gdzieś w gęstą mgłę.       Tego chłodnego i ciemnego wieczora dwie postacie siedzące na szczycie Pałacu Kultury skąpanego we mgle były całkowicie niedostrzegalne.       - Zdrowie - odpowiedział Pluton.       - A teraz do rzeczy – głos Miejskiego Negatywa stał się naraz bardzo posępny, a niedawny entuzjazm gdzieś uleciał.       - Nie rozumiem - odrzekł zaniepokojony Pluton i ostrożnie przełknął łyk zielonego trunku.       Widok ze szczytu Pałacu Kultury był oszałamiający. Całe miasto tonęło we mgle.       - Tak naprawdę nie jestem zadowolony z naszej współpracy - wyjaśnił Miejski Negatyw. - Co prawda z Aurelią poradziłeś sobie bardzo dobrze, zresztą zdania też odnalazłeś bez problemu, ale... – postać w bieli szukała odpowiedniego sformułowania. - Ale brakuje ci tego czegoś. Tego, co miała Aurelia Aurox. Rozpaczy, zacięcia, oporu, woli walki, szaleństwa, niepewności, obsesji – Miejski Negatyw mówił coraz szybciej i szybciej. – Jesteś po prostu nijaki, Plutonie.       Zapanowała niepokojąca cisza. Pluton nie wiedział co odpowiedzieć.       - Nnnie... Nie rozumiem – wyszeptał w końcu kompletnie zdezorientowany. – Przecież robię wszystko co...       W tym momencie Miejski Negatyw wybuchł przeraźliwym śmiechem.       - Twoje zdrowie, Plutonie! – postać w bieli nie przestając się śmiać nalała kolejne dwa kieliszki zielonego płynu i wzniosła toast ku mglistemu niebu.       Pluton wypił ostrożnie kilka łyków parzącego gardło napoju. W milczeniu odstawił w połowie pusty kieliszek na zimny kamień Pałacu Kultury i spojrzał we mgłę. Było mu naprawdę przykro. Dopiero teraz poczuł w sobie siłę, która pozwoliłaby mu oprzeć się Miejskiemu Negatywowi, a nie tylko bezmyślnie wykonywać jego polecenia. Niestety, było już za późno.       - To na nic, Plutonie – odezwał się Miejski Negatyw. – W porównaniu z Aurelią byłeś naprawdę kiepskim przeciwnikiem. Może jeszcze łyczek na do widzenia?       Pluton wzniósł kieliszek do góry i wycedził przez zęby:       - Twoje zdrowie, Miejski Negatywie!       Nie zdążył jednak nawet przełknąć pierwszego łyku zielonego płynu, gdy poczuł silne uderzenie w plecy, kieliszek wypadł mu z dłoni, a bryła Pałacu Kultury zawirowała.       Pluton spadał w mglistą otchłań, a Miejski Negatyw obserwował jak zarys ludzkiej postaci staje się coraz mniejszy i mniejszy aż w końcu całkowicie znika we mgle. |